Na lawinę pozwów zbiorowych w branży ochrony zdrowia raczej nie należy się nastawiać. Tym niemniej, po wejściu w życie ustawy, ktora ma ułatwiać dochodzenie zbiorowych roszczeń, firmy i szpitale powinny uwzględniać omawianą kwestię w procesie zarządzania ryzykiem prawnym.

Ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym wejdzie w życie dnia 19 lipca 2010 r. Ustawa ta wprowadza polski odpowiednik amerykańskich „class actions”, tj. uproszczoną możliwość wspólnego dochodzenia roszczeń przez dużą grupę niezadowolonych osób. Maksymalnej liczebności takiej grupy prawo nie limituje – musi ona jednak liczyć minimum 10 członków. Na podstawie omawianej Ustawy można sobie wyobrazić np. pozew zbiorowy setek użytkowników wyrobu medycznego, domagających się odszkodowania za negatywne skutki zdrowotne jego nieprawidłowego funkcjonowania. Podobne obrazy mogą Państwo znać z holywoodzkich ekranizacji (np. z doskonałego filmu „Civil action” z Johnem Travoltą w roli głównej).

Stereotypy
W toczącej się debacie na temat polskich sporów zbiorowych nadużywa się stereotypów. Oczywiście, Ustawa jest dostępna dla potencjalnych setek pacjentów, którzy po zażyciu feralnego leku zachorują a następnie wspólnymi siłami postanowią zaatakować wszystkiemu winny koncern farmaceutyczny. Należy jednak pamiętać, że przy obecnych mechanizmach badań klinicznych i reżimie odpowiedzialności za produkt niebezpieczny, ryzyko skutecznego, grupowego ataku na firmę farmaceutyczną lub z branży wyrobów medycznych jest stosunkowo niskie.

Realistyczne podejście
W moim przekonaniu, od przedsiębiorców z branży medycznej na atak grupowy znacznie bardziej narażony jest NFZ (roszczenia pacjentów domagających się odszkodowań za brak środków na leczenie ich chorób), czy też Skarb Państwa. Nie wolno jednak zapominać o „niestandardowym” wykorzystaniu Ustawy w sporach konkurencyjnych. Nie ma bowiem przeszkód, aby dziesięć firm pozwało grupowo konkurenta, zarzucając mu dopuszczanie się czynów niedozwolonych w praktyce rynkowej.

Osobiście rekomenduję realistyczne podejście do nowego prawa. Ustawa „wykoślawia” ideę pozwów grupowych. Zawarte w niej regulacje znacznie utrudniają prowadzenie tego typu spraw. Wynika to z następujących kwestii:

  • pozew grupowy można złożyć jedynie wówczas, gdy znajdzie się chętny „reprezentant grupy” – tj. osoba, która sama będąc w sporze, weźmie na siebie dodatkowo ciężar prowadzena sprawy w imieniu innych,
  • pozew jest dopuszczalny tylko wówczas, gdy kwota roszczeń zostanie ujednolicona (czytaj: zmniejszona do poziomu niższej z dwóch kwot żądanych przez różnych uczestników), przy czym ujednolicenie można przeprowadzić w podgrupach (min. 2 uczestników na podgrupę),
  • maksymalny „success fee” pełnomocnika prowadzącego spór nie może przekroczyć 20% wygranej sumy; wobec charakterystyki sporów grupowych (zazwyczaj brak środków na finansowanie sporu, wysoki stopień komplikacji, długotrwałość) stanowi negatywny bodziec dla prawników, mogących inspirować i prowadzić spory grupowe,
  • ustawa jest niekompletna pod względem formalno-procesowym: nie zawiera ważnych regulacji, odnoszących się np. do kwestii następstwa procesowego, sytuacji cofnięcia pozwu przez reprezentanta grupy itp.; zwiększa to ryzyko związane z nieprzewidywalnością jej praktycznego zastosowania.

Zarządzanie ryzykiem prawnym
Jak zatem przygotować przedsiębiorstwo na nadejście nowej Ustawy? Po pierwsze, należy zdać sobie sprawę, że nowe prawo nie wprowadza żadnych zakazów ani nakazów. Potęguje raczej niebezpieczeństwa związane z nieprawidłowym zarządzaniem produktami oraz relacjami z klientami/pacjentami.

W branży medycznej ciągłe monitorowanie jakości i bezpieczeństwa produktów jest tak naturalne, jak kontrola temperatury wypieku przy produkcji chleba. Nie ma chyba drugiej branży przemysłowej (może z wyjątkiem samochodowej), w której kwestie bezpieczeństwa produktów byłyby tak wszechstronnie regulowane. Warto zatem skupić się na drugim spośród wskazanych źródeł ryzyka – tj. relacjach z klientami.

Wystąpienie z pozwem grupowym poprzedza zawsze „zbrojna narada” pomiędzy wściekłymi klientami/pacjentami/konsumentami. Forum tej narady to najczęściej Internet. W interesie firm jest zatem monitorowanie wszelkiego rodzaju platform komunikacyjnych, poszukiwanie ewentualnych zaczątków sporu i przeciwdziałanie im (np. poprzez ugodowe załatwianie spraw). Brak takich działań prowadził już w przeszłości do fatalnych efektów, których doświadczył m.in. jeden z dużych podmiotów z branży bankowej. Po 19 lipca 2010 r. (data wejścia w życie Ustawy), takie zaniedbanie oznaczać będzie nie tylko utratę publicity, ale również poważne ryzyko finansowe.

Oskar Luty

Oskar Luty


oskar.luty@dzp.pl

komentarzy 5

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *