PM10, PM2,5 i benzo(a)piren, czyli nie tylko CO2

W Paryżu rozpoczął się szczyt COP-21. Rozpoczęcie paryskiego szczytu zbiegło się z publikacją przez Europejską Agencję Środowiska (EEA) najnowszego raportu o jakości powierza w Europie (Air quality in Europe — 2015 report). W Paryżu politycy i negocjatorzy mówią i będą mówili prawie wyłącznie o CO2. Raport EEA analizuje wpływ na życie Europejczyków innych zanieczyszczeń obecnych w powietrzu. Konkluzje raportu EEA dotyczące jakości powietrza w polskich miastach są zatrważające.

Jesteśmy „w czołówce” jeżeli chodzi o przekroczenia stężeń pyłów PM10 i PM 2,5 oraz „niekwestionowanym” liderem w zakresie stężeń rakotwórczego benzo(a)pirenu (Rumunia, podejrzewana o jeszcze większe przekroczenia, nie przedstawiła Agencji wystarczających danych). Mapy obrazujące przekroczenia tej ostatniej substancji zamieszczone na s. 34 oraz 47 raportu, w których obszar Polski mieni się głęboką czerwienią, muszą budzić poważne obawy co do wpływu tej sytuacji na zdrowie Polaków.

W ostatnim czasie widać, że sprawa fatalnej jakości powietrza w naszych miastach zaczyna stawać się coraz poważniejszym problemem społecznym, politycznym i prawnym. Z pewnością rośnie świadomość społeczna tego, jak szkodliwe jest wdychanie powietrza zawierającego szkodliwe substancje. Z informacji straży miejskich i wojewódzkich inspektorów ochrony środowiska wynika, że coraz rzadziej Polacy przymykają oczy na palenie przez sąsiada odpadów coraz częściej informując i nagłaśniając takie praktyki.

W dniu 6 października br. Prezydent RP podpisał tzw. „ustawę antysmogową”, czyli nowelizację ustawy Prawo ochrony środowiska (o której pisaliśmy już na łamach naszego bloga). Mam nadzieję, że nowe przepisy pozwolą marszałkom i sejmikom wojewódzkim wprowadzać lokalne przepisy ograniczające tzw. niską emisją. A to właśnie niska emisja wskazywana jest jako jedna z głównych przyczyn tak fatalnego stanu powietrza w naszych miastach.

Coraz częściej słyszmy także o mniej konwencjonalnych sposobach walki o czystsze powietrze.

W ostatnim czasie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach zakwestionował pobieranie opłat klimatycznych przez miasto Wisła (Beskid Śląski) ze względu na przekroczenia dopuszczalnych stężeń zanieczyszczeń w powietrzu (sygn. akt I SA/Gl 370/15, wyrok nieprawomocny). Z podobnym problemem już wkrótce mogą zmierzyć się władze Zakopanego.

Jeszcze inną metodę wybrał mieszkaniec Rybnika, który w trybie ochrony dóbr osobistych pozwał Ministerstwo Środowiska. Powód argumentuje, że zanieczyszczenie powietrza w Rybniku w latach 2010-2015 regularnie przekraczało normy dopuszczalne dla m.in. pyłów PM10, PM2,5 i benzo(a)pirenu, czym naruszono jego dobra osobiste. Zanieczyszczenie powietrza spowodowało bowiem u powoda dyskomfort psychiczny, poważne obawy o zdrowie związane ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na astmę czy przewlekłą obturacyjną chorobę płuc. Znaczne zanieczyszczenie powietrza ograniczyło też swobodę poruszania się powoda, bo w takiej sytuacji zaleca się pozostanie w domu. Pozew został złożony w Sądzie Rejonowym w Rybniku. Terminu pierwszej rozprawy jeszcze nie wyznaczono (informacja za: CIRE). Jestem niezwykle ciekaw rozstrzygnięcia sądu w tej sprawie. Z pewnością jest to sprawa precedensowa.

Cały świat będzie z pewnością patrzył na wynik konferencji paryskiej. Wydaje mi się jednak, że z punktu widzenia naszego zdrowia ważniejsze będą dużo mniej spektakularne działania na poziomie lokalnym mające na celu ograniczenie emisji nie tylko CO2 ale przede wszystkim pyłów PM10 i PM2,5 oraz benzo(a)pirenu.

Daniel Chojnacki

Daniel Chojnacki
Radca Prawny, Counsel

daniel.chojnacki@dzp.pl

komentarze 4

  1. Łukasz Moczuło

    Bardzo interesujący wpis. Czekam na dalsze:)
    Co do pozwu, niestety nie możemy oczekiwać przełomu – zarówno Sad Najwyższy jak i ETPC konsekwentnie odrzucają koncepcję prawa do środowiska jako dobra osobistego.
    Wcześniej, inny mieszkaniec Rybnika (również działacz Rybnickiego Alarmu Smogowego) próbował uzyskać zadośćuczynienie – niestety wybrał złą podstawę prawną (pisałem o tym na swoim blogu).

    • Daniel Chojnacki

      Oczywiście droga cywilna jest rozwiązaniem niekonwencjonalnym a sprawa precedensowa. Kto wie jednak, może właśnie w tym przypadku, albo w kolejnym, sąd zdecyduje się wyjść poza utartą ścieżkę procedowania. Warto wskazać na czerwcowy wyrok sądu holenderskiego(Rechtbank Den Haag), który, w oparciu o regulacje cywilnoprawne, nakazał Rządowi Królestwa Niderlandów podjęcie skuteczniejszych działań w celu wypełnienia zobowiązań przyjętych przez Holandię co do redukcji CO2 (link: http://www.urgenda.nl/en/climate-case/).

  2. Łukasz Moczuło

    Dziękuję za link. Oby sąd wyszedł „poza ścieżkę”.
    Może nawet tak, jak Sąd Najwyższy Indii, który w jednym z wyroków uznał, że zanieczyszczenie środowiska jest czynem niedozwolonym, ponieważ przez swą naturę stanowi delikt wymierzony przeciwko całemu społeczeństwu (http://indiankanoon.org/doc/1239689/).

    • Daniel Chojnacki

      Słowem żyjemy w coraz ciekawszych (przynajmniej z perspektywy prawnika zajmującego się środowiskiem) czasach. Wydaje mi się, że instrumenty prawa cywilnego będą w przyszłości w coraz większym stopniu, także w Polsce, uzupełniać środki administracyjne i karne.

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *