Nowe przepisy o układach zbiorowych pracy

Pod koniec stycznia skomentowałem dla Rzeczpospolitej nową ustawę o układach zbiorowych pracy (artykuł red. Pauliny Szewioły „Zmiany w układach zbiorowych pracy – porządkowanie systemu zamiast przełomu”).

Obserwuję ustawodawstwo i praktykę stosowania przepisów o układach zbiorowych pracy od dawna. Przed dwudziestu paru laty miałem okazję prezentować przed Trybunałem Konstytucyjnym wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu Kodeksu pracy uniemożliwiającego de facto wypowiadanie niektórych układów. Już wówczas miałem wrażenie, że zmiany legislacyjne są koniecznym, ale niewystarczającym warunkiem upowszechnienia układów w Polsce. Z tej perspektywy patrzę na nową ustawę z dużą ostrożnością. Choć ma ona ambicję stworzenia bardziej kompleksowych ram dla rokowań, trudno mi uwierzyć, że doprowadzi do realnego wzrostu liczby układów czy objętych nimi pracowników.

Przepisy wynikają z regulacji unijnych oraz KPO i w zamierzeniu mają stworzyć warunki do szerszego dialogu społecznego w zakładach pracy. W praktyce są raczej korektą starej regulacji niż nowym otwarciem.

Rozszerzenie katalogu osób objętych układem o zleceniobiorców brzmi nowocześnie, lecz może zniechęcić pracodawców, którzy nie chcą brać na siebie dodatkowych obowiązków wobec osób spoza klasycznego stosunku pracy.

Doceniam uproszczenie procedury rejestracyjnej i przejście na elektroniczny rejestr – to realne ułatwienia. Podobnie uelastycznienie materii układowej, które daje stronom większą swobodę. To jednak wciąż za mało, by mówić o przełomie.

Nie przekonuje mnie również wprowadzenie mediatora. Doświadczenia ze sporów zbiorowych pokazują, że jego rola bywa czysto formalna, a wiara w to, że przełamie impas, jest bardziej idealistyczna niż praktyczna.

Największym problemem jest jednak kwestia pozaprawna – brak w Polsce kultury dialogu opartego na partnerskiej umowie między pracodawcą a związkiem zawodowym. Układy są postrzegane jako zbędna formalność, a niski poziom uzwiązkowienia – jeden z najniższych w Europie – dodatkowo ogranicza ich rozwój.

Dlatego choć ustawa tworzy pewne sprzyjające warunki, sama nie doprowadzi do upowszechnienia układów. Aby stały się one powszechniejszym instrumentem kształtowania warunków wynagrodzenia, potrzebne są realne zachęty systemowe (np. podatkowe), a przede wszystkim zmiana mentalności głównych aktorów – central związkowych i biznesu.

 

Bogusław Kapłon

Bogusław Kapłon
Radca Prawny, Partner

boguslaw.kaplon@dzp.pl

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *