01.03.2019
Szwedzka firma SKF na dobre związała się z Polską. To nasz kraj stał cię centrum jej ekspansji na Europę środkową, Afrykę i Bliski Wschód.
Szwedzka firma SKF na dobre związała się z Polską. To nasz kraj stał cię centrum jej ekspansji na Europę środkową, Afrykę i Bliski Wschód.
W 1907 roku w szwedzkim Göteborgu powstała fabryka łożysk tocznych. Svenska Kullagerfabriken AB. W skrócie – SKF. W Polsce pojawiła się już w roku 1922, kiedy to zawiązana została polska spółka córka SKF. Miała ona swoje placówki we Lwowie, Łodzi, Krakowie i Warszawie. Działalność firmy przerwała II wojna światowa.
Po wojnie grupa SKF podejmowała próby zawiązania joint venture z udziałem podmiotów państwowych. Nie przyniosło to jednak większych sukcesów, a SKF ograniczał działalność do eksportu towarów do Polski za pośrednictwem polskich central handlu zagranicznego.
Od dystrybucji do produkcji
Zasadniczą zmianę przyniósł rok 1989, kiedy szefowie SKF w Göteborgu dostrzegli szansę w otwierającym się nowym rynku. To wówczas pojawiła się idea ponownego wejścia do Polski. Idei tej towarzyszyły obawy i pytania natury fundamentalnej, dotyczące scenariuszy rozwoju sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej w naszym kraju.
Ostatecznie, w 1991 roku osobistej zgody na zawiązanie spółki w Polsce udzielił Mauritz Sahlin, ówczesny Prezydent Grupy SKF. W listopadzie 1991 roku w rejestrze handlowym zarejestrowano SKF Sp. z o.o. Pierwszą fakturę spółka wystawiła 1 kwietnia 1992 roku. Kopia tej faktury nadal zdobi ścianę gabinetu Prezesa Marka Prackiego w Warszawie. Zresztą Marek Pracki był związany z SKF Polska już od jej założenia.
Początki działalności w latach dziewięćdziesiątych polegały przede wszystkim na tworzeniu sieci dystrybucji. Jak podkreśla Marek Pracki, praktycznie wszyscy klienci, z którymi SKF rozpoczął działalność w latach dziewięćdziesiątych współpracują z SKF do dzisiaj.
- Zawierając umowy w tym pierwszym, pionierskim okresie, musieliśmy wypracowywać nasze własne standardy umowne – wspomina Marek Pracki. Szybko bowiem okazało się, że szwedzkie rozwiązania nie sprawdzały się w warunkach polskiej gospodarki lat 90. Wówczas w Polsce brakowało nie tylko doświadczeń, ale przede wszystkim infrastruktury wspierającej działalność firmy.
Zaczęły się więc poszukiwania różnych rozwiązań, także niestandardowych. Na przykład współpraca z dopiero powstającą Naukową i Akademicką Siecią Komputerową (NASK) pozwoliła połączyć internetowo polskie biuro SKF z centralą w Göteborgu, a NASK testował łącza między Uniwersytetem Warszawskim a Uniwersytetem w Kopenhadze. Dziś nie robi to wrażenia, ale trzeba pamiętać, że była to zupełnie inna epoka w telekomunikacji. Dopiero upowszechniały się telefony komórkowe, zresztą była to droga przyjemność. Mobilny telefon kosztował 28 mln starych złotych, czyli po denominacji 2800 zł. Nawet bez uwzględniania inflacji to dziś kwota wysoka.
Po kilku latach od powstania spółki SKF w Polsce, sytuacja polityczno-gospodarcza zdawała się krystalizować i stabilizować. Polska była coraz bliżej wejścia do NATO, co z perspektywy zachodniej potwierdzało wiarygodność naszego kraju. To wówczas grupa SKF postanowiła umocnić obecność w Polsce i zainteresowała się nabyciem jednej z istniejących Fabryk Łożysk Tocznych. Ostatecznie, w 1995 roku, w wyniku przeprowadzonej selekcji i negocjacji, SKF kupiło Fabrykę Łożysk Tocznych w Poznaniu.
Systematyczny i pewny rozwój firmy w Polsce został doceniony oraz spowodował m.in. to, że obecnie Marek Pracki jest odpowiedzialny w SKF za całość biznesu w regionie Europy Środkowej, Bliskiego Wschodu i Afryki. To region rozciągający się od krajów bałtyckich po RPA, oraz od Pakistanu przez Bliski Wschód i cała Afrykę, na Wyspach Zielonego Przylądka kończąc. W sumie to 102 kraje. Marek Pracki odpowiada zatem za wyniki finansowe SKF zarówno w najbogatszych państwach świata, takich jak Bahrajn i Katar, jak i państwach najbiedniejszych, takich jak Sudan Południowy.
Szacunek dla wszystkich
O sukcesie na tak zróżnicowanych rynkach, udanej współpracy z przedstawicielami całkowicie odmiennych kultur przesądza, w ocenie Marka Prackiego, przede wszystkim doświadczenie zebrane w pierwszych latach działalności SKF w Polsce. Poza tym prezes Pracki fundamentalną rolę przypisuje mentoringowi. Podkreśla, iż sam bardzo wiele zawdzięcza swojemu mentorowi z SKF, Vartanowi Vartanianowi, człowiekowi o bogatym życiorysie i kosmopolitycznych korzeniach.
– Vartan akcentował doniosłość szacunku dla innych ludzi i odmiennych kultur, konieczność ciągłej nauki, obserwowania, słuchania, wyciągania wniosków. Mogłem z tego czerpać i to była najlepsza szkoła – wspomina Marek Pracki . Dodaje on, że najważniejsze okazuje się bowiem rozumienie różnych kultur, indywidualne podejście do indywidualnych ludzi, stopniowe budowanie zaufania w sposób odpowiadający wrażliwości biznesowych partnerów. Ostateczny cel w biznesie jest ten sam: zarabianie pieniędzy, a przy tym uczciwość i szacunek dla swych partnerów.
- Takie podejście do biznesu zaszczepiam moim współpracownikom – wskazuje Marek Pracki. SKF kładzie nacisk na długofalowy stały i stabilny rozwój biznesu, kierując się tymi wartościami przy doborze swych partnerów.
Stąd właśnie bierze się wieloletnia współpraca z DZP. Marek Pracki zauważa, że firmy konsultingowe czasem mówią biznesowi czego nie wolno. – Tymczasem DZP idzie krok dalej, pokazuje alternatywę czy sposób rozwiązania problemu. Współpracując z DZP udaje się nam modyfikować kierunki działania tak, by zamierzony cel został osiągnięty zgodnie z prawem i zgodnie z wyznawanymi przez nas wartościami – konkluduje prezes Pracki. W jego ocenie DZP potrafi słuchać i dopasowywać swoje propozycje do potrzeb SKF.