01.03.2019

Zwycięzców się nie sądzi – głosi stare porzekadło. Jednak potyczki Ryana Sullivana z polskim fiskusem mówią co innego.

Ryan Sullivan to profesjonalny jeździec żużlowy i jedna z gwiazd polskiej ligi żużlowej w latach 1996-2013. Rywalizował w Polsce nie tylko w trakcie wyścigów motocyklowych, ale stoczył również walkę poza torem z polską administracją podatkową.

Mistrz walczy poza areną

Ryan jest brązowym medalistą Indywidualnych Mistrzostw Świata z 2002 r. Z reprezentacją Australii odnosił wiele sukcesów drużynowych, dwukrotnie sięgając po Mistrzostwo Świata. Swoją karierę w Polsce rozwijał w trzech klubach: Apator/Unibax Toruń, Polonia Bydgoszcz oraz Włókniarz Częstochowa. Zarówno w barwach klubu z Częstochowy w 2003 roku, jak i klubu z Torunia w roku 2008 sięgnął po tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Na swoim koncie ma także cztery drużynowe tytuły Wicemistrza Polski oraz cztery brązowe medale za zajęcie 3. miejsca w najwyżej klasie rozgrywkowej w Polsce. Ryan jest drugim najskuteczniejszym obcokrajowcem w historii w rozgrywkach polskiej Ekstraligi Żużlowej.

Nieustępliwość i determinacja okazały się jednak potrzebne Ryanowi nie tylko na torze żużlowym, ale również w walce z polskim fiskusem. Wieloletni spór z organami podatkowymi (trwający ponad 5 lat) dotyczył opodatkowania przychodów z uprawiania sportu podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Fiskus zakwestionował prawo Ryana do zaklasyfikowania osiąganych przychodów z uprawiania sportu do źródła "działalność gospodarcza". Tym samym odmówił  opodatkowania ich korzystną stawką liniową 19 proc. W efekcie wobec Ryana została wydana decyzja wymiarowa określająca zaległość podatkową, płatną wraz z odsetkami.

Dla fiskusa sport nie był biznesem

W sprawie Ryana organy podatkowe obydwu instancji, a następnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy, twierdziły, iż skoro przychody z uprawiania sportu zostały wymienione w katalogu przychodów z działalności wykonywanej osobiście, to w świetle obowiązujących przepisów wyklucza to możliwość zakwalifikowania tego rodzaju przychodów do przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej. Co istotne, powyższe niekorzystne stanowisko było ówcześnie powszechnie akceptowane przez sądy administracyjne, w tym Naczelny Sąd Administracyjny.

Ugruntowana na przestrzeni wielu lat linia orzecznicza (niekorzystna dla podatników-sportowców) oraz literalne brzmienie przepisów sprawiały, iż sprawa Ryana należała do kategorii bardzo trudnych, a jej wygranie wymagało „odwrócenia” poglądu prezentowanego przez sądy administracyjne w wyrokach wydanych w analogicznych sprawach. Zarówno organy podatkowe, jak i sądy, prezentowały stanowisko, iż uprawiania sportu nie można uznać za biznes. Pomijały fakt, iż profesjonalny żużlowiec biorąc udział w zawodach sportowych (będących źródłem jego dochodów) działa właśnie jak zorganizowany przedsiębiorca.

Specyfika sportu żużlowego, w odróżnieniu od innych dyscyplin sportowych, polega na tym, iż jeździec pomimo przynależności klubowej, sam odpowiada za zaplecze techniczne oraz personalne (czyli motocykle, ubiór ochronny, narzędzia czy mechaników), ponosi koszty związane z udziałem w zawodach sportowych (takie jak koszty przejazdu, transportu sprzętu, noclegów), zawiera kontrakty na świadczenie usług sportowych i reklamowych we własnym imieniu i na własny rachunek. Ponosi ryzyko gospodarcze prowadzonej działalność. Wysokość wynagrodzenia jest bowiem uzależniona od osiąganych wyników. Dlatego we własnym zakresie i na własny koszt ubezpiecza się.

Warto walczyć do końca

Przełom nastąpił dopiero na etapie Naczelnego Sądu Administracyjnego. W czerwcu 2015 r. (czyli 5 lat po rozpoczęciu walki Ryana z organami podatkowymi) w powiększonym składzie wydał korzystną dla niego uchwałę (sygn. II FPS 1/15). Potwierdził w niej, że w sytuacji gdy podatnik uzyskuje przychody z uprawiania sportu, a jednocześnie spełnione zostają ustawowe przesłanki prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej, to uzyskiwane przez podatnika w takich uwarunkowaniach przychody należy uznać za przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej. Tym samym Ryan, będąc profesjonalnym sportowcem prowadzącym działalność gospodarczą, mógł wbrew twierdzeniom fiskusa opodatkować osiągane przychody z uprawiania sportu jako przychody z działalności gospodarczej i opodatkować je stawką liniową.

Uchwała ta miała znaczenie jednak nie tylko dla Ryana. Stała się przełomem dla wszystkich profesjonalnych sportowców, którzy prowadzili działalność jako przedsiębiorcy, a którym fiskus odmawiał dotychczas prawa opodatkowania osiąganych przychodów na zasadach właściwych dla działalności gospodarczej (w tym podatkiem liniowym). Historia ta potwierdziła, że  w sporze z fiskusem, tak jak w sporcie, należy walczyć do końca, nawet w bardzo trudnej sytuacji i wbrew wcześniejszej, negatywnej linii orzeczniczej.