Gdzie znajdę przystępnie podane, różnorodne informacje prawne?

Centrum prasowe DZP.

To już nie tylko nasza firma

19.04.2012

Autorzy:
Krzysztof A. Zakrzewski
Józef Palinka

O korupcji na rynku usług prawnych, chińskich kancelariach podróbkach i łódce Bols – Ewa Usowicz rozmawia z partnerami, założycielami kancelarii DZP

Rozmowa z prof. Grzegorzem Domańskim, Krzysztofem Zakrzewskim i Józefem Palinką

Rz: Nie zamierzają państwo przypadkiem zostać chińską kancelarią? Takie podobno są teraz światowe trendy. Krzysztof Zakrzewski

(KZ): W zasadzie mogliśmy nią zostać, bo dostaliśmy propozycje od dwóch tamtejszych największych graczy. W naszym podejściu nic się jednak przez lata nie zmieniło – nie chcemy wchodzić w sieciowe alianse.

Prof. Grzegorz Domański (GD): Chińskie kancelarie wchodzące na inne rynki to często podróbki – niby są sieciowe, a wcale tak nie działają. Naśladują anglosaską formułę firmy prawniczej, co im nie wychodzi.

K.Z.: Ta ich ekspansja na wszystkie rynki jest tak na wszelki wypadek, niezależnie od tego, czy mają tam co robić, czy nie. Chińskie kancelarie próbowały w podobny sposób zaistnieć w USA, ale im się to kompletnie nie udało. Teraz zwijają tam działalność. Nawet chińscy klienci wrócili do amerykańskich prawników, bo ich rodzimi nie oferują odpowiedniej jakości. Jeśli jednak spojrzymy na napływ inwestycji do Europy, to chyba nie ma wyjścia – trzeba teraz patrzeć na Wschód, również w zakresie obsługi prawnej.

Józef Palinka (JP): I od paru lat patrzymy. Znamy ten kierunek – robimy projekty chińskie i japońskie. Mieliśmy nawet chińskich i japońskich prawników.

K.Z.: Dlatego powstały nasze biura we Wrocławiu czy Toruniu – obsługiwały polskie inwestycje takich firm jak Toyota, Toshiba czy Bridgestone. Te zlecenia udało nam się pozyskać dlatego, że Chińczycy czy Japończycy dobierają sobie współpracowników na lokalnych rynkach, opierając się na bezpośrednich kontaktach. Zdarzało mi się wtedy latać do Japonii parę razy w roku. Tymczasem przedsiębiorcy z USA czy Europy Zachodniej zwykle w pierwszej kolejności szukają kancelarii sieciowych lub korzystają z relacji swoich prawników na miejscu.

Źródło: Rzeczpospolita, 19 kwietnia 2012
Całość artykułu dostępna w załączonym pliku PDF